body{font-family:Open Sans, sans-serif; font-weight:300; } h1{font-family:Open Sans, sans-serif; font-weight:800; } h2{font-family:Open Sans, sans-serif; font-weight:600; } h3{font-family:Open Sans, sans-serif; font-weight:normal; } h4{font-family:Open Sans, sans-serif; font-weight:normal; } h5{font-family:Open Sans, sans-serif; font-weight:600; } h6{font-family:Open Sans, sans-serif; font-weight:600; } @media (min-width: 1400px) { .container { max-width: 1140px; } }
sobota, 25 czerwiec 2016 12:42

Kto nadaje się do Królestwa Bożego

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
XIII Niedziela Zwykła - Łk 9,51-62

Synowie gromuWzajemna nienawiść między Izraelitami a Samarytanami sięga VIII w. przed Chr., kiedy po zdobyciu północnego królestwa Izraela przez króla Asyrii Sargona II w latach 732 - 722 przed Chr. wysiedlono znaczną część mieszkańców w głąb Asyrii. Na ich miejsce sukcesywnie sprowadzano ludność imperium asyryjskiego w latach 721 - 680 przed Chr. Spowodowało to przemieszanie się resztek ludności żydowskiej z poganami oraz synkretyzm religijny. Żydzi nazywali Samarytan „kutim”, czyli „cudzoziemcami”, nie-żydami. Samarytanie nie chcieli przenosić swojego kultu Jahwe do Jerozolimy, lecz sprawowali go w lokalnych świątyniach.
Po powrocie Żydów królestwa Judy z niewoli babilońskiej (538 r. przed Chr.) pogłębiła się wzajemna niechęć. Samarytanie zachowali swój główny ośrodek kultu na górze Garizim, choć chcieli wesprzeć odbudowę świątyni Salomona w Jerozolimie. Izraelici odrzucili tę pomoc, uznając Samarytan za nieczystych rytualnie.
Nic zatem dziwnego, że Samarytanie nie chcieli przyjąć w swoim mieście jakiegoś wędrownego rabbiego z Izraela. Uzasadnioną wydaję się także reakcja Apostołów Jakuba i Jana, odtąd nazywanych „Boanerges” (czyli „Synowie gromu”). Chrystus stanowczo przeciwstawia się ich żądzy odwetu, zamiast tego kierując ich ku głębokiemu przemyśleniu ich osobistej motywacji pójścia za Nim.
Ewangelista nie wymienia z imienia tych, którzy pełni entuzjazmu przyszli, aby „pójść za Nim”, pozostają oni anonimowi. Być może dlatego, że ich motywacja okazała się nie do końca pełna, właściwa. Okazało się, że pierwszy przeceniał swój zapał, nie zdając sobie sprawy, na co się decyduje. Dla pozostałych dwóch Chrystus nie okazał się na tyle wyjątkowy, aby postawili Jego ponad wszystko, aby pozostawili za sobą wszystko inne, nawet więzi rodzinne.
Chrystus uczy nas, że Jego naśladowanie, „pójście za nim”, nie jest łatwe ani proste. Wymaga postawienia Jego Osoby ponad wszystkimi ludzkimi relacjami, nawet ponad więzami krwi czy zobowiązaniami wobec najbliższych. On ma być najważniejszy, to Jemu - i dawaniu świadectwa o Nim - ma chrześcijanin najbardziej poświęcać swoje siły i zaangażowanie.
Nie ma chrześcijaństwa w wersji „light”, nie da się pójść „na łatwiznę”, po najmniejszej linii oporu.
Czytany 913 razy
Administrator

Mgr teologii, od sierpnia 2014 r. wikariusz parafii p.w. św. Jana Chrzciciela w Dębnicy Kaszubskiej. Święcenia kapłańskie przyjął w 2002 roku. Oprócz uprawiania teologii pasjonat biegania i technologii IT, użytkownik sprzętu i oprogramowania Apple.

Skomentuj

© 2016 Parafia św. Jana Chrzciciela w Dębnicy Kaszubskiej. All Rights Reserved. Designed by Krzysztof Przechowski, A.M.D.G.

Logowanie

Witaj Gościu! Zaloguj się lub załóż swoje konto.